Wyszłam z domu Salvatorów. Stanęłam przed drzwiami i pękło mi serce. Nagle przed sobą zobaczyłam Klausa.
-Elena.. cóż za niespodzinka. Czy tu mieszka Twój ukochany.. czekaj, Damon?
-Zostaw go!
-Zmieniłaś się wampira przez co nie mogłem złamać klątwy, coś za coś. Tak mi przykro.
Właśnie w tym momencie Damon wyszedł przed dom i kazał Klausowi mnie zostawić. Klaus wyjął z pod kurtki drewniany kołek i wbił Damonowi w serce. Podbiegłam do niego i błagałam żeby nie umierał. Potem to samo zrobił ze Stefanem.
-Idź do piekła! Jak mogłeś?! Damon, otwórz oczy. Nie umarłeś, nie umarłeś.
Spojrzałam na Stefana i byłam jeszcze bardziej zdenerwowana.
-Klaus czekaj!
-Co?! Masz kolejnego sobowtóra? Heh, jasne, że nie. Więc?
-Zabij mnie.
-Nie.
-Dlaczego?
-Będziesz cierpiała.
Do dzisiaj cierpię. Wiele razy próbowałam wbić sobie kołek w serce, ale wtedy ukazywał mi się Damon i mówił ''Nie rób tego, kocham Cię''.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz